sobota, 9 stycznia 2021

34. Bateria Artylerii Stałej na Rozewiu

 O Bateriach Artylerii Stałej pisałem już w niejednym wpisie. 34. Bateria Artylerii Stałej została utworzona w 1953 roku i była uzbrojona w 4 armaty kalibru 130 mm. Jej celem było utworzenie pozycji artyleryjsko-minowej na północ od Władysławowa oraz ochronę podejścia do portu. Standardowo wyposażono ją w obiekty typowe dla tego typu baterii czyli m.in. Główny Punkt Kierowania Ogniem (GPKO), Zapasowy Punkt Kierowania Ogniem (ZPKO), centralę artyleryjską, elektrownię, schrony dla załogi oraz amunicji. W późniejszym czasie została ona także wyposażona w stacje radiolokacyjną umieszczoną w pobliżu GPKO. Jednostka została rozformowana w 1973 roku, jednak do końca XX wieku znajdowała się w całości na terenie wojskowym. W późniejszym czasie stopniowe dostępne stawały się stanowisko ogniowe nr 2 i następnie nr 3 oraz 4 wraz z ZPKO i magazynem amunicji.

Charakterystyczne dla tej baterii jest umieszczenie schronów pod powierzchnią gruntu co było możliwe dzięki ulokowaniu jej na wysokim klifie rozewskim. Ciekawostką jest to, że stanowisko ogniowe nr 4 jest w dużej części odkopane, może dzięki temu zachowały się na nim resztki armaty 130 mm. Z powodu zachowanej i dostępnej kopuły dalmierza Zapasowego Punktu Kierowania Ogniem miejsce jest zdecydowanie warte odwiedzenia.

Wnętrze stanowiska ogniowego

Stanowisko ogniowe nr 4

Odsłonięte stanowisko ogniowe nr 4

Pod kopułą dalmierza Zapasowego Punktu Kierowania Ogniem (ZPKO)

Kopuła dalmierza ZPKO

czwartek, 7 stycznia 2021

Maszt w morzu

 Polskie wybrzeże posiada wiele ciekawostek. Jedne znajdują się na brzegu, a inne są schowane gdzieś pod lustrem wody. Przykładem czegoś pomiędzy jest wrak statku West Star, który znajduje się w większości pod wodą, ale z plaży widać wystający z morza tajemniczy maszt.

Sam statek powstał w 1965 roku i przy długości 62 i szerokości 10 metrów charakteryzował się wypornością około 900 BRT. Załogę stanowiło 7 osób. Pod koniec października 1971 roku wyruszył on w rejs z ładunkiem drewna z Gdańska do Anglii. Podczas sztormu statek zaczął nabierać przechyłu i awarii uległ silnik. Spowodowało to konieczność zorganizowania akcji ratunkowej, która pozwoliła uratować wszystkich członków załogi, jednak mimo prób musiano spisać statek na straty. W ten sposób morze wyrzuciło go na wysokości Ulini i do dzisiaj stanowi jedna z bałtyckich ciekawostek.


wtorek, 5 stycznia 2021

68. Dywizjon Rakietowy w Łebie

Łeba to miejscowość kojarzona z tłumami turystów w sezonie i pustkami poza nim. Jakże urozmaicona musiała być służba żołnierzy w znajdującym się tutaj 68. Dywizjonie Rakietowym, który istniał tutaj w latach 1974-1999.

Rozwój broni rakietowej został zapoczątkowany w II wojnie światowej jednak jej ogólnoświatowy rozrost przypada na okres po wojnie i w zasadzie trwa do dzisiaj. Jednym z ważniejszych zastosowań dla rakiet była obrona przeciwlotnicza. W Polsce z racji przynależności do bloku wschodniego tego typu broń była zazwyczaj sprowadzana z ZSRR, a początek jej wykorzystania sięga końca lat 50-tych XX wieku kiedy to rozpoczęto szkolenia żołnierzy w ZSRR.

W 1959 roku dyrektywą Ministerstwa Obrony Narodowej zostały utworzone wojska rakietowe. Pierwszymi zestawami rakietowymi były SA-75 Dźwina. Warto tutaj wspomnieć czym były same zestawy. Otóż składały się one z kompletnej jednostki, czyli samych wyrzutni, radarów ostrzegania, stanowisk dowódczych i naprowadzania rakiet itd. Ich zasięg wynosił do 29 km w poziomie i do 22 km w pionie. W pierwszej kolejności zapewniono obronę przeciwlotniczą głównym ośrodkom kraju, czyli Warszawie, Śląskowi, Trójmiastu oraz Poznaniowi. W każdym z tych regionów rozlokowano po kilka dywizjonów SA-75 Dźwina.

W 1964 roku postanowiono uzupełnić system Obrony Powietrznej Kraju o dodatkowe jednostki rakietowe, który uzbrojono w nowocześniejsze zestawy S-75M Wołchow, które charakteryzowały się rakietami o większym zasięgu oraz ulepszonymi elementami elektronicznymi w tym m.in. radarami i systemem kierowania rakietami. Nowe jednostki rozmieszczono wokół Szczecina oraz wzdłuż polskiego wybrzeża, aby strefowo bronić dostępu do terytorium Układu Warszawskiego od strony Morza Bałtyckiego.

Kolejnym uzupełnieniem systemu obrony przeciwlotniczej było wypełnienie braków S-75M Wołchow w latach 70-tych w postaci zestawów zwalczania celów na niskich i średnich wysokościach. Założenia te po późniejszych latach spełniał system S-125 Newa, również produkcji radzieckiej. Taki też sprzęt, z późniejszymi modyfikacjami, stacjonował w Łebie. S-125 Newa był rozmieszczony na podwoziach kołowych/gąsienicowych co zapewniało mu dużą mobilność. W Polsce zestawy tego typu stacjonowały w specjalnych jednostkach, które powstawały według zbliżonych założeń. W latach 80-tych XX wieku przezbrojono dywizjony rakietowe wyposażone w S-75M Wołchow na S-125 Newa. W późniejszych latach przechodził on wielokrotne modernizacje (m.in. wymiana z elektroniki lampowej na półprzewodnikową) i do dzisiaj jest wykorzystywany przez Wojsko Polskie.

Sam 68. Dywizjon Rakietowy w Łebie został rozformowany w 1999 r. a w ostatnich latach na jego terenie powstają nowe inwestycje turystyczne, więc kto wie jak długo będzie nam dane go jeszcze oglądać w tej formie.

Budynek techniczny - niedługo prawdopodobnie zniknie na rzecz nowych zabudowań

Stanowisko dowodzenia, na stropie którego rozlokowane była aparatura naprowadzająca rakietu


niedziela, 3 stycznia 2021

Wzdłuż południowego brzegu Jeziora Łebsko

 Większość amatorów turystyki rowerowej słyszała już pewnie o szlakach wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku, aktualnie przygotowywany jest szlak Eurovelo 13. Miejscami są one poprowadzone dość spektakularnie, nie wypominając o różnorodności nawierzchni, nie są one jednak w stanie być poprowadzone blisko brzegu morza, ponieważ na ich przeszkodzie stoją rzeki, tereny wojskowe oraz kilka jezior nadbrzeżnych. Jednym z nich w zasadzie największym tego typu w Polsce jest Jezioro Łebsko, które powstało w wyniku podniesienia się poziomu morza i zalania terenów w pobliżu wybrzeża. Jedyną możliwością minięcia go od północy jest przejście plażą, z tego tez powodu szlaki rowerowe mijają jezioro od południa zahaczając o bardzo interesujące tereny bagienne i torfowiskowe.

Jadąc od Główczyc do Łeby w pierwszej kolejności natrafimy na rezerwat przyrody Bagna Izbickie. Jednym z cenniejszych jego elementów jest torfowisko wysokie (zasilane wodami opadowymi) porośnięte wrzoścami atlantyckimi - nieczęsty widok w naszym regionie. Torfowisko jest niestety mocno doświadczone przez zmiany klimatyczne i zmniejszające się opady deszczu - sprawy nie ułatwiają dawne próby jego ususzenia. Całe szczęście duża część rezerwatu obejmująca interesujące bagna jest niedostępna dla turystów, niemniej warto byłoby zobaczyć kwitnące wrzośce na przełomie sierpnia i września, my byliśmy tam niestety w czerwcu.

Torfowisko wysokie w rezerwacie Bagna Izbickie

Kanał portowy w Izbicy

Widok na wydmy ruchome przez Jezioro Łebsko

Kolejną ciekawostką na szlaku było ogromne torfowisko w Krakulicach, które do dzisiaj jest wykorzystywane jako kopalnia torfu. Północną jego część postanowiły zrekultywować władze Słowińskiego Parku Narodowego  Szybki powrót natury można obserwować z pomostu dostępnego od północy. Jest to malownicze miejsce, ważne siedlisko ptaków i ekosystem dla wielu rzadkich roślin torfowiskowych i bagiennych.

Dane wyrobisko kopalni torfu poddane rekultywacji


piątek, 1 stycznia 2021

Cmentarz jeniecki w Niebędzinie

I wojna światowa pozostawiła wiele śladów na terenie Europy. Miała ona wpływ przede wszystkim na teren działań wojennych, ale także pośrednio na pozostałe terytoria państw biorących udział w konflikcie. Jednym z tych aspektów, które są widoczne do dzisiaj są pozostałości po obozach jenieckich, z których najlepiej zachowane są zazwyczaj cmentarze. Jednym z takich miejsc było Niebedzino k. Lęborka, gdzie przetrzymywani jeńcy wykonywali cięższe prace m.in. przy kopaniu i utrzymywaniu rowów melioracyjnych. Nie znalazłem zbyt wielu szczegółów nt. tego obozu, ale wiadomo że byli tam przetrzymywani jeńcy rosyjscy. Sam cmentarz nie jest wcale imponujący, ale po prostu jest i ostrzega kolejne pokolenia przed konsekwencjami wojny.